Niezwykle ciężko będzie mi zliczyć festiwale piwa na których
się do tej pory pojawiłem. To znaczy jakbym się postarał to może i by się
udało, choć wydaje mi się że tutaj trzeba by liczyć raczej z poziomu
kilkudziesięciu niż kilkunastu. Były festiwale na których pojawiałem się w roli
zwykłego szarego uczestnika, blogera, prelegenta, czy w końcu pracownika
browaru (który notabene nie zajmował się stricte produkcją piwa). Jednak tym
razem miałem okazję aby pojawić się właśnie w roli piwowara. Co prawda piwowara
domowego, ale jakie to ma znaczenie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 czerwca 2019
czwartek, 4 października 2018
One More Beer Festiwal 2018
Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Czy jakoś tak. Jak już się zarzekłem że przykładam defibrylator do klatki piersiowej tej domeny, to czas go w końcu załadować i huknąć tymi elektrowstrząsami. A co może być lepszym pomysłem niż napisanie relacji z najlepszego festiwalu stworzonego dla piwnych świrów (eng. beergeek)? Prawdopodobnie nic.
niedziela, 2 marca 2014
Koźlak bock beer
Ta butelka zbiła mnie trochę z tropu, bo myślałem, że jest to jakaś odświeżona wersja koźlaka od browaru Amber. Przynajmniej tak się prezentuje i etykieta, i koziołek. Dopiero w domu zauważyłem że to nie jest Amber, tylko piwo od firmy dystrybującej Barlan Beverages, warzone jest przez Herrnbräu w Niemczech.
Piwo to prezentuje styl zwany traditional bock, nazywany także koźlakiem. Jest to piwo dolnej fermentacji warzone sezonowo. Więcej o samym stylu TUTAJ.
Mam nadzieję że jako mocniejsza propozycja lagera, dobrze wpasuje się w dzisiejszy wieczór. Przynajmniej powinno się wpasować w 'zimowy wieczór' jaki mamy za oknem.
Piwo to prezentuje styl zwany traditional bock, nazywany także koźlakiem. Jest to piwo dolnej fermentacji warzone sezonowo. Więcej o samym stylu TUTAJ.
Mam nadzieję że jako mocniejsza propozycja lagera, dobrze wpasuje się w dzisiejszy wieczór. Przynajmniej powinno się wpasować w 'zimowy wieczór' jaki mamy za oknem.
Specyfikacja
Rodzaj: koźlak/bock
Rodzaj: koźlak/bock
Ekstrakt: 17%, alk. obj. 7,8%
Wygląd.
Jest klarowny ciemny miedziany kolor. W sumie to rubinowy. W sumie to pod mocne światło nawet ciemnoczerwony. Co do piany to pojawia się solidna przy nalewaniu, ale w ekspresowym tempie się ulatnia, jednak przez cały czas utrzymuje się przyjemny kożuszek.
Zapach.
Ładna, wyraźnie słodowo, karmelowa woń. Po samym zapachu nie można ocenić, że to piwo jest na tyle mocne. Delikatna skórka od chleba i zero chmielu.
Smak.
Jest moc, ale jest też słodycz na dalszym planie. Tutaj alkohol już czuć, jednak nie przeszkadza znacząco w konsumpcji. Piwko jest średnionasycone, zostawia delikatną gorycz, ale nie zalegającą. No i bardzo przyjemnie grzeje
Jest moc, ale jest też słodycz na dalszym planie. Tutaj alkohol już czuć, jednak nie przeszkadza znacząco w konsumpcji. Piwko jest średnionasycone, zostawia delikatną gorycz, ale nie zalegającą. No i bardzo przyjemnie grzeje
Ogólna ocena.
Ciekawe i warte spróbowania piwo. Jest to moje pierwsze zetknięcie się z piwem tego rodzaju i od razuna duży plus
Ocena.
8,5/10
czwartek, 13 lutego 2014
Wells Bombardier
Zacznę od tego, że w ogóle zastanawiałem się czy jest sens pisać recenzję tego piwa. Zdecydowałem się jednak to zrobić ponieważ wiem że piłem je pierwszy i (niestety już wiem) ostatni raz i wypadałoby parę słów o nim naskorbać. Piwo kupiłem w Auchanie za niebotyczną kwotę 7,29 zł. Na starcie liczyłem na całkiem sporo, nabyłem je dlatego że najładniej się prezentowało na półce. Butelka bardzo angielska, z tłoczonymi wzorami, wyróżniająca się kształtem, z krzyżem św. Jerzego na środku, ładnie wkomponowanymi napisami i kolejnym krzyżem pomiędzy dwoma złotymi lwami. Kapsel bardzo przypadł mi do gustu - wędruje do kolekcji.
Specyfikacja
Rodzaj: ESB (english special bitter)/ english pale ale
Ekstrakt: nieznany, 5,2% alk. obj.
O tym piwie wyjątkowo dużo nie będę pisał.
Najwięcej napiszę o pianie.
Wygląd.
Po przelaniu do szklanki ukazała się bardzo ładna, gęsta piana koloru beżowego, która jest tak gęsta że można ją po prostu kroić nożem, coś pięknego (jak ubita śmietana). Przez cały czas degustacji się utrzymywała, co najważniejsze wcale nie opadała jakoś bardzo szybko i wspaniale oblepiała ściany szklanki. Kolor piwa to ciemny bursztyn, wpadający w rubin a pod mocne światło można dojrzeć ciemnoczerwone barwy.
Zapach.
Z powodu piany musiałem chwilę odczekać aż opadła ponieważ czułem tylko jej słodką woń. Kiedy trochę opadła, dało się wyczuć słody jęczmienne, i coś słodkiego co ja określiłem mianem ciasteczek, albo ciastek owsianych. Samo piwo pachnie bardzo przeciętnie, niczym nie zaskakuje i pomimo moich starań nic innego nie wyczułem.
Smak.
Średnio. Trochę szkoda mi to mówić, ale to bombardier jest bardzo przeciętny. W smaku nie zaskakuje praktycznie niczym. Fakt, może i czuć chmiele i to dość wyraźne, zostawiają w gardle charakterystyczna goryczkę długo po przełknięciu ale to wszystko co ono ma do zaoferowania. No, może jeszcze to że jest dość średnonasycone i pijalność jest dobra.
Ślady piany jakie zostawiła już po wypiciu, muszę przyznać, że to pierwsze piwo które zostawiło taki ładny lacing.
Ogólna ocena.
Nie mogę go dobrze ocenić, nie mam za co. Jedynie za pianę i butelkę ale to nie o to chodzi w piwie żeby oceniać samą pianę czy butelkę. Liczy się całokształt, a ten mnie rozczarował.
Ocena.
3/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)




