To piwo swoje odstało, bo czeka na wypicie od przyjazdu z Żywca. Nie chciałem go 'zmarnować', pijąc w czasie ciepłych dni, których w te wakacje mieliśmy aż nadto. Ostatnio jednak wraz z chłodniejszym frontem, przyszła ochota na jakiegoś cięższego zawodnika. Cholera Chimera wygrała.