Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Czy jakoś tak. Jak już się zarzekłem że przykładam defibrylator do klatki piersiowej tej domeny, to czas go w końcu załadować i huknąć tymi elektrowstrząsami. A co może być lepszym pomysłem niż napisanie relacji z najlepszego festiwalu stworzonego dla piwnych świrów (eng. beergeek)? Prawdopodobnie nic.
