Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lwówek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lwówek. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

Jankes!

Jankes - Browar Lwówek


W końcu! Jedno z piw, którego ostatnimi czasy bardzo wyczekiwałem, i zaraz obok Strażackiego (i którego notabene do tej pory nigdzie nie dostałem)były numerami jeden do spróbowania. Pierwszy raz o Jankesie dowiedziałem się, nie wiedząc że jest to Jankes. Lwówek powysyłał kilka butelek różnym piwnym blogerom, aby ocenili i powiedzieli co myślą o ich nowym piwie (swoją drogą ja nic nie dostałem, a bardzo chciałbym kiedyś coś dostać).

środa, 19 lutego 2014

Lwówek Belg


Po udanym debiucie Portera, przyszedł czas na kolejne piwo z browaru z Lwówka Śląskiego którym jest Belg. Piłem już kiedyś to piwo i szczerze mówiąc niczego specjalnego nie zapamiętałem, ponieważ kiedyś piłem piwa lodowate, prosto z lodówki, więc nie dane mi było zaznać aromatów czy rozróżnić stylu (wtedy nawet na to nie zwracałem uwagi, piwo miało smakować :) ). Kupiłem drugi raz celowo, żeby móc ocenić je pod względem tego belga, który sobie siedzi w butelce. 


Specyfikacja.
Rodzaj: pale ale belgijskie
Ekstrakt. 13,0%, alk. obj. 4,2 %

Wygląd.
W trakcie przelewania do szklanki piwo ładnie się tłoczyło (hmm nie wiem czy tak to mogę nazwać), piana zaczęła kotłować i fajnie się kształtować. Kremowa, grubopęcherzykowa, można powiedzieć że zniknęła w minutę, szkoda że nawet mała obrączka się nie utrzymała do końca picia. Ładnie miedziany i klarowny, bez żadnych zmętnień.

Zapach.
Producent podaje z tyłu etykiety "w zapachu charakterystyczne nuty egzotycznych owoców". No nie wiem, ja tam żadnych egzotycznych owoców nie wyczułem, chociaż baaardzo się starałem. Wyraźne za to czuć słody i delikatny chmiel , i trochę nut kwiatowych. Oczywiście na plus. W trakcie picia zalatywało mi trochę kwasem izowalerianowym, akurat w tym przypadku zapach wymiocin (tego zapachu wolałbym mimo wszystko nie wyczuć).

Smak.
Na szczęście w smaku Belg się obronił. Bardzo wyraźne słody i delikatna, przyjemnie oblepiająca gardło goryczka powoduje że to piwo jest smaczne i dobrze pijalne. Mogę nawet powiedzieć (może trochę na wyrost) że może jeszcze kiedyś do niego wrócę. Jest w miarę nisko nasycone, jednak nie powiedziałbym żeby było to wadą (wadą niskiego nasycenia jest jedynie brak piany).

Ogólna ocena.
Szczerze powiedziawszy spodziewałem się troszeczkę więcej, bo sporo dobrego się o nim naczytałem (chociaż trzeba wziąć pod uwagę fakt że jest to piwo w zakresie cenowym poniżej 5 złotych). Wiadomo, jak dla zwykłego Kowalskiego pijącego standardowe lagery to będzie już troszeczkę wyższa półka, i na pewno doceni inny smak. Piwo samo w sobie jest dobre, jednak bez fajerwerków. Dla osób chcących wypić coś innego, czy zabrać ze sobą kilku na imprezę w sam raz (bo mimo wszystko nie wydaje mi się że ktoś mógłby się nim delektować i zapijać w domowym zaciszu)

Ocena
6/10


wtorek, 18 lutego 2014

Lwówek Porter 18%




Pierwszy porter na moim blogu wybrałem idealnie. Konkretnie to porter bałtycki, z których zresztą my, Polacy słyniemy. Pierwotnie portery to były piwa górnej fermentacji produkowane w Wielkiej Brytanii (wtedy ten styl piwa podchodził pod imperial stout), które to chętnie importowano. Mocne, ciemne i nachmielone browary były popularne, jednak problemem było to że często kisły i fermentowały w czasie transportu. Także kolejną przeszkodą był okres wojen napoleońskich na początku XIX wieku, i zaprzestanie przywozu tego towaru do europy, w której brak mocnego i rozgrzewającego zimą trunku zaczynał doskwierać. Zaczęto je więc warzyć na miejscu w większości krajów morza Bałtyckiego, jednak tutaj już produkowano je w dolnej fermentacji, mocnej palono słody, piwo nabierało potężnie czarnego, nieprzepuszczalnego światła koloru, i w ten sposób powstał porter bałtycki.
 Dowiedziałem się że to piwo jest tym samym co Ciechan 18 % tyle że przeniesiono jego produkcję do Lwówka Śląskiego, smakuje ono podobno inaczej niż porter 18 z Ciechanowa, pomimo takiej samej receptury, jednak z wykorzystaniem wody z innego źródła czy innego sprzętu warzelniczego. Ciechana nie spróbowałem, więc nie będę miał się do czego odnieść.





Specyfikacja
Rodzaj: porter bałtycki
Ekstrakt: 18,1%, alk. obj. 8,5%

Wygląd.
Samo piwo po przelaniu ładnie się prezentuje. Piania na początku urosła do naprawdę pokaźnych rozmiarów, co trochę mnie zbiło z tropu, bo przy tym gatunku piwa i ilości alkoholu piana zazwyczaj nie jest pokaźna. Jednak spokojnie, nie ma co się cieszyć. Z czasem opadła ale utrzymywała się dość długo. Jak na portera naprawdę długo. Co do koloru to jednak nie była to czerń, pod światło widać było bursztyn, a pod mocniejsze światło ciemną, krwistą czerwień. Pod koniec degustacji, kiedy w pokalu zostało go około 100ml wyglądało jak czerwone wino (wtedy piana była już tylko wspomnieniem).

Zapach.
Tutaj najwyraźniej czuć ciemną czekoladę i kwas chlebowy. Co dziwne, przez cały czas picia nie udało mi się wyczuć śliwek, nawet pod koniec degustacji. Niestety, później uderzyły mnie aromaty alkoholowe, co trochę przeszkadzało w smakowaniu . Wyczułem też trochę żelaza.

Smak.
Bardzo dobre piwo! Smakuje naprawdę dobrze, i zostawia przyjemne ciepełko w gardle. Nie czuć tych 8,5 %, i porter jest bardzo dobrze pijalny. Fakt, jest wytrawny, ale taki ma być. Średnionasycony, nie smakuje jak porter tylko mocny stout. Alkohol jest dobrze zamaskowany, można mieć wrażenie, że piwo nie jest takie mocne na jakie wygląda. Wyraźnie czuć ciemną czekoladę (naprawdę wyraźną!) i kakao, goryczka jest bardzo przyjemna, długo się utrzymywała i nie przeszkadzała, czego więc chcieć więcej ?

Ogólna ocena.
Myślę że to dobry baltic do rozpoczęcia przygody z tym rodzajem. Mam wrażenie że jeszcze kiedyś do niego wrócę, bo w swojej klasie cenowej to bardzo dobre piwo, a nawet poza klasą cenową, to wciąż bardzo dobre piwo, które śmiało można polecić znajomym :)

Ocena.
7/10