Jakoś z masowymi degustacjami zawsze u mnie na bakier. Rzadko w takowych uczestniczę, bo w sumie jakoś mało która mnie pociąga. Ale że miałem okazję spróbować kilku świetnych piw, to odmówić nie mogłem. Klasycznie jednak jak to bywa przed degustacją, mój organizm podjął decyzję ze jest to doskonały moment aby złapać katar. No bo czemu nie. Zatem mój zmysł węchu i smaku był otępiony bardziej niż niejeden gimnazjalista po pierwszym w życiu wypalonym papierosie. No ale nie można się poddawać, trzeba walczyć!
