Piwa po jakimś czasie (takie mam wrażenie), zaczynają się nudzić. Bo w sumie jest to jakiś utarty schemat, który wszyscy na swój sposób interpretują. Ilość rzeczy nad jakimi można się zachwycać w piwie jest ogromna, lecz może z czasem sprawiać wrażenie przytłoczenia. Wiecie co jeszcze nigdy, przenigdy w piwach mi się nie znudziło? Gęstość i treściwość. Słowo na dziś (a właściwie dwa): rye wine.
