piątek, 28 czerwca 2019

Hołda Chmielu - degustacja domowych smakołyków


Jakiś czas temu, bo w styczniu br. wpadł do mnie Kacper Jasica, żeby zrobić wspólną warkę domową. Czego się nie spodziewałem, to na pewno przytargania kilku domowych specjałów od Hołdy Chmielu - domowego browaru ze śląska. Rozpiliśmy wtedy 3 piwa, i już miałem wrzucać wpis ale dogadaliśmy się na wymianę domowych specjałów. No to trzeba było poczekać żeby móc wpis urozmaicić!

piątek, 21 czerwca 2019

II Festiwal Piwowarów Domowych od PSPD: Czy mogło być lepiej?


Niezwykle ciężko będzie mi zliczyć festiwale piwa na których się do tej pory pojawiłem. To znaczy jakbym się postarał to może i by się udało, choć wydaje mi się że tutaj trzeba by liczyć raczej z poziomu kilkudziesięciu niż kilkunastu. Były festiwale na których pojawiałem się w roli zwykłego szarego uczestnika, blogera, prelegenta, czy w końcu pracownika browaru (który notabene nie zajmował się stricte produkcją piwa). Jednak tym razem miałem okazję aby pojawić się właśnie w roli piwowara. Co prawda piwowara domowego, ale jakie to ma znaczenie?

poniedziałek, 25 marca 2019

Pastry Stout - styl który udowadnia że można jeść słodycze wyłącznie pijąc piwo



Branża piwa jest niczym innym jak jedną z nisz otaczających nas dookoła. Tak samo rządzi się swoimi prawami, tak samo pojawiają się w niej nowi mocni zawodnicy, tak samo pojawiają się coraz bardziej rozmaite trendy. Jako że bardzo lubię obserwować to co dzieje się za wielką wodą czyli w USA, ponieważ w większości przypadków zapowiada to, co będzie działo się u nas w kraju za jakiś czas. Czy jest to trend dominujący – nie wiem, bo żeby nakręcić hype na pewien produkt to jednak trzeba się trochę postarać – jednak na pewno jest to zjawisko mocno zauważalne. Mam tutaj na myśli wspomniany w tytule Pastry Stout. Ale że co stout?

środa, 16 stycznia 2019

Imperialne Grodziskie - a na co to komu, a komu to potrzebne?



Człowiek tyle czasu wpisu nie wrzucił a gratisy dla blogierów dostaje! Skandal!  To wydaje się być ostateczna sugestia aby wrócić do tego od czego się zaczynało swoją przygodę z piwem, prawda? Podziękowania dla Browaru Grodzisk do kopnięcia mnie w tyłek abym sobie rozprostował paluchy i zaczął stukać w klawisze. Podnosząc do buzi piwo. I je pijąc, co nie.


Dawno, dawno temu, temu nie lubiłem wędzonek. Jak tak sięgnę to tyłu mojej piwnej sensorycznej pamięci, to czysto i klarownie pamiętam swoje pierwsze grodziskie w życiu. To było Grodziskie 2.0 od Pinty. I jak zwykle - wyobraziłem sobie jak to piwo może smakować, a jak już otworzyłem to poległem. Przyznaję się - całe wylałem do kranu. Potrzebowałem nieco ponad roku, aby się przekonać do tego stylu. Przełomem okazało się Smoked Cracow by Night z Pracowni Piwa. Ah cóż to było za smakołyk! I w dodatku namówił mnie do niego Kamil Kowalewski - naczelny polski wielbiciel grodzisza. Powiedział wtedy coś w stylu "Spróbuj ciemnego grodzisza od Pracowni, jak Ci nie posmakuje, to oddam Ci pieniądze". Nie musiał oddawać.

Ale co dzieje się w dzisiejszym wpisie to już coś innego. Mamy tutaj dwie wersje piwa grodziskiego. A w zasadzie to imperialnego grodziskiego, bo klasyczny styl piwa pochodzącego z Grodziska Wielkopolskiego jest piwem lekkim - ok. 3% alkoholu, mocno wędzonym oraz z tego co mówią zapiski historyczne mocno chmielonym. Tutaj parametry obu piw są znacznie podkręcone, oba warianty cechuje zawartość alkoholu w okolicach 7%. Czyli ponad 2 razy więcej niż baza. Jedno uwarzone w UK z browarem Marble, drugie w PL z browarem Live Oak Brewing. No dobra, sprawdźmy z czym to się je.


Wygląd

Grodzisk: Dosyć ciemne w kolorze, choć baza słodowa może robić swoje. Piana biała, zbita. Jest OK

Marble: Dużo jaśniejsze i klarowniejsze, piana wydaje się być także mocniejsza bo bez mieszania szklanką dłużej zostaje. Wygląda ładniej. Póki co 0:1


Aromat

Grodzisk: niewielka wędzonka, po ogrzaniu już intensywniejsza, uciekająca w mojej opinii bardziej w wędzoną polędwicę, przewija się też nieco karmelowych nut kojarzących się z cukierkami Werthers Orginal (choć nie wydaje mi się żeby był to diacetyl).

Marble: wędzonka w tym przypadku jest intensywniejsza i dużo "czystsza", przywodzi na myśl dymu z ogniska w połączeniu z tłuszczem kapiącym na rozżarzone drewno. Dominuje i poza nią nie ma w zasadzie nic innego do wychwycenia. Po ogrzaniu intensywne stają się nuty chmielowe uciekające w cytrusy. Fajnie, choć dosyć mało stylowo ;)


Smak

Grodzisk: pierwsza faza to spora słodycz, zaskakująco spora jak na takie parametry, ponownie nuty cukierków maślanych, niestety ale jest także ewidentne utlenienie (stąd też ciemny kolor), na finiszu uaktywnia się pełnia słodów wędzonych z dosyć wyraźną, choć krótką goryczką. Alkohol ukryty, choć piwo dosyć szybko zapycha.

Marble: piwo w odbiorze wydaje się być dużo lżejsze i łatwiej pijalne. Wędzoność tutaj zdecydowanie dominuje i jest na pierwszym planie, nieco z tyłu, tak na drugi plan wychodzi solidna podbudowa słodowa z krótką, niewielką goryczką. Po ogrzaniu bardziej zostaje na języku nieco granulatowy, nieco trawiasty posmak. Alkohol kompletnie niewyczuwalny, piwo "wchodzi" jak woda.

Podsumowanie


Zdecydowanie wersja z Marble jest lepszym produktem. Wydaje się być bardziej świeża, rześka i lepiej się ją pije. Zdaje sobie sprawę, że piwa te nie są oparte na tej samej recepturze, a puszka starzeje się dużo lepiej niż butelka (ograniczony dopływ światła), jednak oceniam piwa totalnie neutralnie i jestem po tym względem stanowczy. Fajnie było spróbować obu piw, choć przekonany jestem bardziej do tej lżejszej - historycznej wersji. Jednak taka ciekawostka była przyjemną odskocznią.


__________________________________________________

Wpis powstał dzięki uprzejmości browaru z Grodziska, który podesłał mi puszkę do spróbowania.

czwartek, 4 października 2018

One More Beer Festiwal 2018



Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Czy jakoś tak. Jak już się zarzekłem że przykładam defibrylator do klatki piersiowej tej domeny, to czas go w końcu załadować i huknąć tymi elektrowstrząsami. A co może być lepszym pomysłem niż napisanie relacji z najlepszego festiwalu stworzonego dla piwnych świrów (eng. beergeek)? Prawdopodobnie nic.

sobota, 15 września 2018

Co dalej z blogiem, dlaczego nie ma wpisów, czy to koniec Smakosza Grzegorza?


Tak dawno nie pisałem, że zapomniałem jak to się robi. Autentycznie, zapomniałem że mam bloga i że kiedyś z niego korzystałem. W pewnym momencie jednak nadszedł moment, że trzeba było go odstawić na bok. Najgorsze jest to, że ta decyzja nie zapadła z dnia na dzień, po prostu zaczynałem czuć że go po prostu nie muszę prowadzić. Bloga, który między innymi dzięki wpisom zamieszczanym tutaj przez ponad 4 (!) lata doprowadził mnie do miejsca w którym jestem obecnie. Wstyd. A jeśli jest wstyd, to muszą być jakieś wnioski i przemyślenia. Będzie to wpis raczej z serii kilku moich myśli.

sobota, 21 października 2017

Tribute to Tap House



Dziś nie będzie jakoś bardzo sensownie i składnie. Ten wpis będzie raczej jedną wielką zbieraniną wspomnień. Moich, prywatnych wspomnień z miejscem które w sobotę 21 października 2017 roku zostanie zamknięte i już nigdy nie otwarte spowrotem jako Tap House - Pracownia Piwa.