środa, 16 stycznia 2019

Imperialne Grodziskie - a na co to komu, a komu to potrzebne?



Człowiek tyle czasu wpisu nie wrzucił a gratisy dla blogierów dostaje! Skandal!  To wydaje się być ostateczna sugestia aby wrócić do tego od czego się zaczynało swoją przygodę z piwem, prawda? Podziękowania dla Browaru Grodzisk do kopnięcia mnie w tyłek abym sobie rozprostował paluchy i zaczął stukać w klawisze. Podnosząc do buzi piwo. I je pijąc, co nie.


Dawno, dawno temu, temu nie lubiłem wędzonek. Jak tak sięgnę to tyłu mojej piwnej sensorycznej pamięci, to czysto i klarownie pamiętam swoje pierwsze grodziskie w życiu. To było Grodziskie 2.0 od Pinty. I jak zwykle - wyobraziłem sobie jak to piwo może smakować, a jak już otworzyłem to poległem. Przyznaję się - całe wylałem do kranu. Potrzebowałem nieco ponad roku, aby się przekonać do tego stylu. Przełomem okazało się Smoked Cracow by Night z Pracowni Piwa. Ah cóż to było za smakołyk! I w dodatku namówił mnie do niego Kamil Kowalewski - naczelny polski wielbiciel grodzisza. Powiedział wtedy coś w stylu "Spróbuj ciemnego grodzisza od Pracowni, jak Ci nie posmakuje, to oddam Ci pieniądze". Nie musiał oddawać.

Ale co dzieje się w dzisiejszym wpisie to już coś innego. Mamy tutaj dwie wersje piwa grodziskiego. A w zasadzie to imperialnego grodziskiego, bo klasyczny styl piwa pochodzącego z Grodziska Wielkopolskiego jest piwem lekkim - ok. 3% alkoholu, mocno wędzonym oraz z tego co mówią zapiski historyczne mocno chmielonym. Tutaj parametry obu piw są znacznie podkręcone, oba warianty cechuje zawartość alkoholu w okolicach 7%. Czyli ponad 2 razy więcej niż baza. Jedno uwarzone w UK z browarem Marble, drugie w PL z browarem Live Oak Brewing. No dobra, sprawdźmy z czym to się je.


Wygląd

Grodzisk: Dosyć ciemne w kolorze, choć baza słodowa może robić swoje. Piana biała, zbita. Jest OK

Marble: Dużo jaśniejsze i klarowniejsze, piana wydaje się być także mocniejsza bo bez mieszania szklanką dłużej zostaje. Wygląda ładniej. Póki co 0:1


Aromat

Grodzisk: niewielka wędzonka, po ogrzaniu już intensywniejsza, uciekająca w mojej opinii bardziej w wędzoną polędwicę, przewija się też nieco karmelowych nut kojarzących się z cukierkami Werthers Orginal (choć nie wydaje mi się żeby był to diacetyl).

Marble: wędzonka w tym przypadku jest intensywniejsza i dużo "czystsza", przywodzi na myśl dymu z ogniska w połączeniu z tłuszczem kapiącym na rozżarzone drewno. Dominuje i poza nią nie ma w zasadzie nic innego do wychwycenia. Po ogrzaniu intensywne stają się nuty chmielowe uciekające w cytrusy. Fajnie, choć dosyć mało stylowo ;)


Smak

Grodzisk: pierwsza faza to spora słodycz, zaskakująco spora jak na takie parametry, ponownie nuty cukierków maślanych, niestety ale jest także ewidentne utlenienie (stąd też ciemny kolor), na finiszu uaktywnia się pełnia słodów wędzonych z dosyć wyraźną, choć krótką goryczką. Alkohol ukryty, choć piwo dosyć szybko zapycha.

Marble: piwo w odbiorze wydaje się być dużo lżejsze i łatwiej pijalne. Wędzoność tutaj zdecydowanie dominuje i jest na pierwszym planie, nieco z tyłu, tak na drugi plan wychodzi solidna podbudowa słodowa z krótką, niewielką goryczką. Po ogrzaniu bardziej zostaje na języku nieco granulatowy, nieco trawiasty posmak. Alkohol kompletnie niewyczuwalny, piwo "wchodzi" jak woda.

Podsumowanie


Zdecydowanie wersja z Marble jest lepszym produktem. Wydaje się być bardziej świeża, rześka i lepiej się ją pije. Zdaje sobie sprawę, że piwa te nie są oparte na tej samej recepturze, a puszka starzeje się dużo lepiej niż butelka (ograniczony dopływ światła), jednak oceniam piwa totalnie neutralnie i jestem po tym względem stanowczy. Fajnie było spróbować obu piw, choć przekonany jestem bardziej do tej lżejszej - historycznej wersji. Jednak taka ciekawostka była przyjemną odskocznią.


__________________________________________________

Wpis powstał dzięki uprzejmości browaru z Grodziska, który podesłał mi puszkę do spróbowania.

czwartek, 4 października 2018

One More Beer Festiwal 2018



Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Czy jakoś tak. Jak już się zarzekłem że przykładam defibrylator do klatki piersiowej tej domeny, to czas go w końcu załadować i huknąć tymi elektrowstrząsami. A co może być lepszym pomysłem niż napisanie relacji z najlepszego festiwalu stworzonego dla piwnych świrów (eng. beergeek)? Prawdopodobnie nic.

sobota, 15 września 2018

Co dalej z blogiem, dlaczego nie ma wpisów, czy to koniec Smakosza Grzegorza?


Tak dawno nie pisałem, że zapomniałem jak to się robi. Autentycznie, zapomniałem że mam bloga i że kiedyś z niego korzystałem. W pewnym momencie jednak nadszedł moment, że trzeba było go odstawić na bok. Najgorsze jest to, że ta decyzja nie zapadła z dnia na dzień, po prostu zaczynałem czuć że go po prostu nie muszę prowadzić. Bloga, który między innymi dzięki wpisom zamieszczanym tutaj przez ponad 4 (!) lata doprowadził mnie do miejsca w którym jestem obecnie. Wstyd. A jeśli jest wstyd, to muszą być jakieś wnioski i przemyślenia. Będzie to wpis raczej z serii kilku moich myśli.

sobota, 21 października 2017

Tribute to Tap House



Dziś nie będzie jakoś bardzo sensownie i składnie. Ten wpis będzie raczej jedną wielką zbieraniną wspomnień. Moich, prywatnych wspomnień z miejscem które w sobotę 21 października 2017 roku zostanie zamknięte i już nigdy nie otwarte spowrotem jako Tap House - Pracownia Piwa.

sobota, 26 sierpnia 2017

Cini Malinis - czyli kolaboracja z Jerry Brewery


Co może stać się, kiedy dwaj blogerzy i jednocześnie amatorzy piwowarstwa zabiorą się za warzenie piwa? Na samym początku zaczną doceniać robotę innych browarów i rzetelniej podejdą do tematu. Naocznie przekonają się że to nie takie bułki z masłem i do przysłowiowej truskawki na torcie potrzeba czegoś więcej niż stałej temperatury fermentacji. Ale co powstanie jak tacy dwaj delikwenci postanowią uwarzyć piwo, lecz wspólnie, w kooperacji? Istny armageddon.

wtorek, 27 czerwca 2017

Craft Beer Camp - to się nie dzieje naprawdę!




Bartek Nowak znany także jako 'małe piwko' ma na swoim kanale taki cykl pt. "Starcie z legendą". Porównuje w nim piwa uznawane za przykłady stylu, z nowościami które próbują je dogonić. Co to się ma do polskiego CBC? Ano fakt, że jeszcze mnie na nim nie było, a okrzyknięty był mianem najlepszego polskiego festiwalu piwnego. No i rok 2017 był dla mnie swoistym starciem z legendą CBC. Jak wypadła owa walka?

wtorek, 13 czerwca 2017

Piwowarstwo domowe: Sour Ale 2.0


Co jak co, ale kwasa to ja zrobić nie potrafię. Pierwsze moje podejście było takie, że w sumie mi już nawet nie szkoda, bo zapisało się na stałe w historii piwowarstwa domowego. No co, może wyszło tragicznie ale przynajmniej jest śmiesznie. Ale wracając, wiedziałem że mimo wszystko nie odpuszczę i zabiorę się za to solidniej niż za pierwszym razem. W sumie to dużo nie trzeba było poprawiać żeby wyszło lepiej.